Witajcie, studia trwają dopiero miesiąc, a osobiście czuję się jakby minął już jakiś rok. Jest ciężko, zajęcia od rana do wieczora, zero czasu dla siebie, nawet do lekarza nie mam kiedy pójść, a z tego co się dowiedziałam to ma być jeszcze gorzej! Natomiast to, że jest ciężko, nie oznacza, że jest źle. Kierunek jak na ten moment bardzo mi się podoba.Wykładowcy są różni, z różnym podejściem, ale nie ma takiego, do którego byłabym nastawiona jakoś bardzo negatywnie, jedynie co to nie do końca lubię panią od ćwiczeń z podstaw pielęgniarstwa, a szkoda bo to jednak przedmiot kierunkowy. W tym tygodniu pierwszy kolos- z anatomii z kości i mięśni, materiału jest bardzo dużo, a chęci prawie wcale, ale jakoś to będzie, musi być. Nie podoba mi się to, że mamy aż 35h wykładów z pedagogiki uważam, że to stanowczo za dużo, bo jak dla mnie to gadanie cały czas o tym samym, a do tego materiał na ćwiczeniach jest w sumie taki sam, tyle że mniej rozwleczony, do tego wiele informacji pokrywa się np z tymi z socjologii... Jeszcze w tym semestrze mamy pierwsze praktyki, trafiła mi się nefrologia, nie wiem czy do końca jestem zadowolona z oddziału, ale podobno będę miała świetną opiekunkę,więc myślę, że będzie dobrze.
Jak na ten moment to nie mam za wiele do powiedzenia, zobaczymy jak moje zdanie zmieni się za jakiś czas. Pozdrawiam!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz