środa, 18 stycznia 2017

006.III semestr

Cześć!

Witam wszystkich serdecznie już w roku 2017. Na wstępie życzę wam wszystkiego dobrego!
Czas leci mi w zastraszająco szybkim tempie! Pamiętam jak niedawno zakładałam bloga, a tu już III semestr się kończy! Ten rok, jak na ten moment jest znacznie przyjemniejszy od tamtego, zdecydowanie mniej godzin spędzam na uczelni, co oczywiście ma swoje plusy i minusy. W tamtym roku mieliśmy takie przedmioty, jak mikrobiologia i farmakologia, które zaliczaliśmy na zasadzie, wykuć, zdać, zapomnieć, bo nie było czasu żeby do tego przysiąść dokładniej, a w tym roku, gdy potrzebujemy tej wiedzy to niestety mamy braki i sami musimy sobie uzupełniać. Wiem, że nie na wszystkich uczelniach tak jest, że często to wszystko jest lepiej rozłożone. Zazdroszczę! U nas dopiero od tego roku mają wszystko lepiej ułożone

W tym roku z zajęć typowo uczelnianych mieliśmy patomorfologię, patofizjologię, badania fizykalne i angielski, także na tle dwóch poprzednich semestrów jest tak jakbyśmy zajęć nie mieli. 😌
Dwa pierwsze z nich jak sama nazwa wskazuje zajmują się patologiami naszego organizmu. Pierwszy z nich w naszym przypadku opierał się głównie na zmianach nowotworowych. Natomiast drugi wyjaśnia nam mechanizm zmian zachodzących w fizjologicznej pracy poszczególnych układów, wskutek, których dochodzi do różnych chorób. Dalej badania fizykalne, które w pewien sposób przypominały mi podstawy pielęgniarstwa, pewnie dlatego, że były w tych samych salach i z tymi samymi prowadzącymi. 😉 Zajęcia były bardzo przyjemne, uczyliśmy się zdobywać informacje o pacjencie poprzez oglądanie, osłuchiwanie, opukiwanie i palpacje. Wykonywaliśmy między innymi, badanie klatki piersiowej, czucia powierzchownego i głębokiego, czy jamy brzucha. Zaliczenie odbywało się od razu na zajęciach w wybranej przez prowadzącego formie, w moim przypadku losowaliśmy 2 czynności do omówienia najpierw teoretycznego, a następnie po zaliczeniu tej części, przechodziliśmy do części praktycznej pytań. Z tego co wiem raczej nikt nie miał problemu z uzyskaniem pozytywnej oceny. O języku angielskim wypowiadać się nie chcę, bo to zdecydowanie marnowanie czasu...

Oprócz powyższych przedmiotów mamy również wykłady+zajęcia praktyczne, w tym semestrze były to zajęcia z pielęgniarstwa internistycznego, pediatrycznego, położniczego, a także chirurgicznego.
Bardzo żałuję, że obowiązuje mnie "tajemnica zawodowa" i nie mogę wam poopisywać sytuacji ze szczegółami. 😖 Wiem, ze często ludzie łamią tę zasadę i opisują na swoich blogach konkretne przypadki, jednak jest to totalnie nie po mojemu. Zdecydowanie rozumiem, że nikt nie życzyłby sobie być opisywanym na czyimś blogu, ale i tak słów kilka na temat każdych zajęć praktycznych. Ogólnie na każdym oddziale jesteśmy po 6 dni, oprócz położnictwa, gdzie jesteśmy 5 dni+mamy dodatkowo 2 dni praktyk zawodowych, co daje nam 7 dni na tym oddziale
Interna, zajęcia z interny były super, bardzo dobra organizacja, nawet 2 razy załapałam się na bycie zabiegową, również pielęgniarki, jak i asystenci byli bardzo miło do nas nastawieni, obyło się bez krzyku, mimo że inne grupy nas straszyły.
Punkt 7 zaczynaliśmy od toalet, później część grupy szła na przerwę, część zostawała, były mierzone parametry życiowe, wymiana grup, później często robiła się luka w dniu, gdzie można było zbierać informację do tzw. planów opieki, czyli do procesu pielęgnowania, który polega na opisaniu sylwetki psychofizycznej pacjenta, diagnozy, zadań diagnostycznych, leczniczych, pielęgnacyjnych i edukacyjnych. W międzyczasie oczywiście zawsze znalazło się coś do zrobienia, to kroplówki podłączyć, to odłączyć, to pójść gdzieś z pacjentem, czasu na nudę nie było! Następnie pomagałyśmy trochę przy obiedzie, a na sam koniec szłyśmy na seminarium, na którym omawiałyśmy konkretne tematy takie jak np. astma oskrzelowa, czy cukrzyca.
Pediatria. Tu za wiele się nie działo, 4 pierwsze dni były na oddziale, za wiele nam nie pozwalano robić, między innymi leki, przyjęcia, parametry. Za to jestem mistrzem gry w warcaby i w scrabble! Nie zliczę ile razy grałam z dziećmi. To było super, ale jednak oddział był dość wymagający psychicznie, bo jednak inaczej jest gdy cierpi dorosły, a inaczej gdy dziecko. Osobiście nie wyobrażam sobie siebie w tym miejscu, ale wiem, że wiele z moich koleżanek już teraz mówi, że tylko pediatria. Kolejne 2 dni były na izbie przyjęć, gdzie nie robiłyśmy już totalnie nic, jedynie mierzyłyśmy parametry przy przyjęciach i zaprowadzałyśmy na oddziały. Trochę szkoda, że tak mało, ale to też zrozumiałe, to w końcu dzieci.
Położnictwo, kolejny oddział związany z dziećmi, tu też nie za wiele się działo,ba tu prawie nic się nie działo, połowę czasu spędzałyśmy na przeglądaniu leków, segregacji ich, monitorowaniu sal, ale ale oglądałyśmy również porody i cesarki, osobiście instynkt macierzyński mój, jak i moich koleżanek umarł, chociaż zdarzały się przypadki, gdzie dziewczyny chciały rodzić już teraz, natychmiast. 😆 Powiem wam, że widziałam porody na różnych nagraniach, ale na żywo to jednak całkiem inna historia. 😱
Chirurgia, w tym semestrze zajęcia odbywały się na oddziale chirurgii naczyniowej, oddział również jak interna bardzo ciekawy, chociaż całkiem inny, bo jednak o charakterze zabiegowym. Dzień zaczynałyśmy od toalet, później dzieliłyśmy się na obowiązki i w zależności od tego, kto kim danego dnia był szedł na przerwę lub do swoich zadań. W przypadku tego oddziału można było być, zabiegową, gdzie głównie mierzyło się ciśnienia, glikemię oraz zajmowało się kroplówkami i sprawdzało się dzwonki, chociaż wiem, że część osób robiła również leki. Kolejną z możliwości była obserwacja na sali pooperacyjnej, gdzie kontrolowałyśmy stan pacjentów i przygotowywałyśmy się do raportu z całego dnia, część z nas danego dnia była również opatrunkowymi, co jak prosto zrozumieć ich zadanie polegało na zmianie opatrunków. 😏 Było to najciekawsze z zajęć, chociaż również też najbardziej czasochłonne, ponieważ przejście przez wszystkie sale zajmowało mnóstwo czasu. Ostatnim z możliwych zajęć było pójście do poradni leczenia ran przewlekłych, w której nie ma żadnego lekarza tylko same pielęgniarki, osobiście w poradni byłam aż 2 razy i powiem wam, że jak na ten moment nic mi się tak na studiach nie podobało, jak tamto miejsce i to wcale nie dlatego, że tam za dużo nie robiłyśmy tylko się przyglądałyśmy. 😀Ogrom wiedzy pielęgniarek i atmosfera tam panująca niesamowicie mi zaimponowały! Mam nadzieję, że może kiedyś w mojej karierze zawodowej znajdę się w takim miejscu. O godzinie 12 rozpoczynał się raport, składany przez dziewczyny będące na POP'ie, a później szłyśmy na seminarium dotyczące między innymi amputacji czy miażdżycy.

Na wykładach omawialiśmy rolę pielęgniarki na poszczególnych oddziałach, a także przypadki z jakimi możemy się tam spotkać.

To w sumie tyle z tego pół roku, ten semestr był zdecydowanie bardziej luźny niż poprzedni, co niestety wcale nie oznacza, że nie było nic do roboty, bo na nudę nikt nie narzekał. Teraz walczymy z zaliczeniami, w najbliższym czasie czeka na nas patomorfologia i patofizjologia, dzisiaj zaliczyłam chyba(? ahh ci prowadzący...) angielski,

Z prywatnej strony słów kilka: Osobiście pielęgniarstwo bardzo mi się podoba, kierunek ciekawy, z ogromem możliwości, ale to pewnie już wiecie. Natomiast Bydgoszcz, jakie to miasto jest super! Żałuję, że nikt wcześniej mi o nim nic nie mówił. Nie widzę raczej żadnych wad tylko mnóstwo zalet, na ten moment nie wyobrażam sobie być gdzie indziej, także jeśli zastanawiasz się jakie miasto odwiedzić albo gdzie pójść na studia, zamieszkać, to wybierz Bydgoszcz!
Pozdrawiam, do napisania!