poniedziałek, 28 sierpnia 2017

008. IV semestr

Witam wszystkich serdecznie!

Jakoś tak ten czas uciekł, że już koniec sierpnia.
Na samym początku chcę odpisać na komentarz pod poprzednim postem.

Jak mnie się marzy pielęgniarstwo, co roku przeglądam progi i rekrutacje, bo chętnie bym sobie postudiowała. Sama jestem z okolic Torunia, więc najbliżej mi do Bydgoszczy albo Płocka i Włocławka, jedyny problem to ten, że mam skończone już 26 lat i dwa kierunki studiów za mną zarządzanie i filologia angielska, a pracy po nich ani widu, ani słuchu. Zawsze chciałam wybrać pielęgniarstwo, ale wszyscy mówili, że nie warto, a teraz widzę, że trzeba było słuchać swojego serca. Powodzenia w sesji i na 3 roku! :)

Odpisuję po czasie, ale mam nadzieję, że jeszcze nie za późno. Na początku dziękuję za komentarz i za tak miłe życzenia. Uważam, że skoro marzy się Pani pielęgniarstwo to nie ma co czekać tylko brać się za studia! Na naszym roku jest kilka osób w Pani wieku, bo nigdy nie jest za późno na rozwój i spełnianie swoich pragnień. Faktycznie może sama z siebie odradziłabym CM, ponieważ domyślam się, że Pani pracuje, a tutaj wszystko mamy obowiązkowe, natomiast z tego co wiem na PWSZach niekoniecznie tak jest, a jestem przekonana, że we Włocławku wykłady nie są obowiązkowe, a i słyszałam, że przyjemnie się studiuje, wszystko w jednym budynku i jednym szpitalu. ;) Powodzenia!

Dalej kilka słów o IV semestrze.

W IV semestrze kontynuujemy część zajęć z III semestru takich jak: język angielski, pielęgniarstwo internistyczne, chirurgiczne i pediatryczne, dochodzi nam do tego rehabilitacja i podstawowa opieka zdrowotna (POZ).

Pielęgniarstwo internistyczne nie różniło się niczym w przypadku kolejnego semestru, jedynie tematyka seminariów była inna. Jeżeli chcecie przeczytać więcej o przebiegu dnia na internie zapraszam tutaj.
Pielęgniarstwo chirurgiczne w tym semestrze odbywało się na oddziale chirurgii ogólnej, plan dnia nie różnił się zbytnio z dniem na chirurgii naczyniowej, na której praktyki odbywaliśmy w III semestrze, pod względem zabiegowym był to dla mnie najlepszy oddział, dużo wkłuć, leków do zrobienia, bardzo na plus, natomiast niektóre pielęgniarki nie były zbyt miło do nas nastawione. Atmosfera mocno średnia, a jednak ma ona ogromne znaczenie.
Pielęgniarstwo pediatryczne w tym semestrze zajęcia odbywaliśmy na wielu różnych oddziałach między innymi na OIT, patologii noworodka, chirurgii dziecięcej, a także na oddziale hematologii. W dużej mierze na zajęciach praktycznych byłyśmy obserwatorami, szczególnie na tych związanych z najmniejszymi dzieciaczkami. Robiłyśmy, podstawowe pomiary życiowe, inhalacje, czasem leki, przeliczałyśmy dawki, dzięki nim zdobyłam dużo wiedzy teoretycznej, ponieważ wszędzie tłumaczono nam specyfikę danego oddziału, opowiadano o przebiegu dnia, o pacjentach. Zobaczenie tylu różnych oddziałów było bardzo ciekawym doświadczeniem.
Pielęgniarstwo rehabilitacyjne oddział czysto pielęgnacyjny, dzień rozpoczynaliśmy od toalet, w międzyczasie komuś udało się pobrać krew, czy podać jakąś heparynę, a potem no cóż, przerwa i zwyczajna nuda, ponieważ pacjenci w okolicy 9 udawali się na rehabilitację, pielęgniarki wtedy zazwyczaj uzupełniały dokumentację, a my ze względu, że byliśmy tam całą grupą ok 20 osób, nie mieliśmy co ze sobą zrobić, w międzyczasie głównie chowaliśmy się po salach i ćwiczyliśmy na sobie przemieszczanie pacjentów tak żeby jak najmniej obciążać kręgosłup itp., mimo że za wiele się nie działo to jednak oddział ze względu na personel i grupę wspominam miło.
POZ w II semestrze mieliśmy medycynę szkolną, w tym semestrze natomiast mieliśmy zajęcia dotyczące pracy w przychodniach. Praktyki z tego zakresu będziemy mieli w nadchodzącym roku akademickim, w tym uczyliśmy się o funkcjonowaniu, obowiązkach, zasadach prawnych obowiązujących w tej dziedzinie, jak dla mnie nic ciekawego.
Język angielski bez komentarza, na szczęście zakończył się egzaminem i mam go z głowy. ;)

Na naszej uczelni odbywają się również zajęcia w salach symulacji. Z każdego rodzaju pielęgniarstwa obowiązują nas zajęcia tego typu. Nasze zadanie polega nad opieką pacjenta w konkretnych sytuacjach, fantomy na, których się uczymy, zmieniają częstotliwość bicia serca, płaczą, pocą się, jak prawdziwi pacjenci. Z pielęgniarstwa internistycznego mieliśmy opiekę nad pacjentem  chorym na cukrzycę typu 1, naszym zadaniem było przeprowadzenie wywiadu, zmiana opatrunku, podanie zleconych leków, dokumentacja i później edukacja. Z pielęgniarstwa chirurgicznego mieliśmy przygotowanie pacjenta do operacji, opiekę pooperacyjną, a także zweryfikowanie powikłań i podjęcie odpowiednich działań w przypadku ich wykrycia. Na zajęciach z pielęgniarstwa pediatrycznego, zmagaliśmy się z aspiracją ciała obcego u dziecka, nasza symulacja była dość utrudniona, bo fantom nam się zatrzymał i doszło do reanimacji, a muszę jedno zaznaczyć, ja i moja grupa nie jesteśmy zgrani, więc wszytko przyszło nam z utrudnieniem, ale pacjent, który zadławił się tabletkami przeżył. Ostatnia z symulacji, z pielęgniarstwa rehabilitacyjnego dotyczyła pacjenta z rurką tracheotomijną i tak jak w poprzednich przypadkach, wykonywałyśmy zlecenia, zmieniałyśmy opatrunek, wykonywałyśmy toaletę drzewa oskrzelowego i wiele innych. Symulacje koniec końców były całkiem udane i czegoś nas nauczyły, natomiast ja osobiście nie umiem rozmawiać z fantomem, nie umiem przeprowadzać wywiadu jeżeli nie widzę mimiki, prawdziwej twarzy, kiedy widzę fantom mężczyzny, a słyszę głos kobiety. Moje koleżanki nie mają z tym problemu, same mówią, że fantom jest dla nich jak żywy, ale nie dla mnie. Wiem, że na niektórych uczelniach egzaminy zawodowe odbywają się w takich salach symulacji, mam nadzieje, że mój egzamin odbędzie się na oddziale.

Okres wakacji to tak naprawdę czas praktyk. W te wakacje do wyrobienia miałam praktyki z interny, chirurgii i pediatrii, każdy oddział po 160h dydaktycznych, czyli po 120h zegarowych co daje nam regulaminowe 45 dni po 8h praktyk dziennie, jak łatwo policzyć jest to 9 tygodni w szpitalu, całe szczęście, że moja uczelnia pozwalała nam zacząć praktyki jeszcze w roku akademickim, więc w każdej wolnej chwili razem z koleżankami wyrabiałyśmy kolejne godziny, bo gdybym zaczęła tak jak powinnam 3.07 to praktyki kończyłabym w pierwszym tygodniu września, a tak udało mi się wyrobić jeden oddział wcześniej. Praktyki wakacyjne nie były jakieś nadzwyczajne, robiłam je głównie na oddziałach, które znałam z zajęć praktycznych, nabyłam nowej wiedzy i udoskonaliłam niektóre umiejętności. Całkiem fajnie było, ale jednak cieszę się, że to już koniec i że mogę ładować baterie na 3 najcięższy rok, na którym czeka mnie i dyplom, i licencjat. :<.

__________
Jak zwykle na koniec coś dodatkowego, tym razem polecam fanpage Życie pielęgniarki.
Autorka w ciekawy sposób, aktywnie opowiada o medycynie, w ostatnim czasie była w "zapleczu"medycznym na Woodstocku, same ciekawe rzeczy! :D Tutaj mój ulubiony post i ulubione zdjęcie. 
Do napisania
K.