Witam wszystkich serdecznie!
Jakoś tak ten czas uciekł, że już koniec sierpnia.
Na samym początku chcę odpisać na komentarz pod poprzednim postem.
Jak mnie się marzy pielęgniarstwo, co roku przeglądam progi i rekrutacje, bo chętnie bym sobie postudiowała. Sama jestem z okolic Torunia, więc najbliżej mi do Bydgoszczy albo Płocka i Włocławka, jedyny problem to ten, że mam skończone już 26 lat i dwa kierunki studiów za mną zarządzanie i filologia angielska, a pracy po nich ani widu, ani słuchu. Zawsze chciałam wybrać pielęgniarstwo, ale wszyscy mówili, że nie warto, a teraz widzę, że trzeba było słuchać swojego serca. Powodzenia w sesji i na 3 roku! :)
Odpisuję po czasie, ale mam nadzieję, że jeszcze nie za późno. Na początku dziękuję za komentarz i za tak miłe życzenia. Uważam, że skoro marzy się Pani pielęgniarstwo to nie ma co czekać tylko brać się za studia! Na naszym roku jest kilka osób w Pani wieku, bo nigdy nie jest za późno na rozwój i spełnianie swoich pragnień. Faktycznie może sama z siebie odradziłabym CM, ponieważ domyślam się, że Pani pracuje, a tutaj wszystko mamy obowiązkowe, natomiast z tego co wiem na PWSZach niekoniecznie tak jest, a jestem przekonana, że we Włocławku wykłady nie są obowiązkowe, a i słyszałam, że przyjemnie się studiuje, wszystko w jednym budynku i jednym szpitalu. ;) Powodzenia!
Dalej kilka słów o IV semestrze.
W IV semestrze kontynuujemy część zajęć z III semestru takich jak: język angielski, pielęgniarstwo internistyczne, chirurgiczne i pediatryczne, dochodzi nam do tego rehabilitacja i podstawowa opieka zdrowotna (POZ).
Pielęgniarstwo internistyczne nie różniło się niczym w przypadku kolejnego semestru, jedynie tematyka seminariów była inna. Jeżeli chcecie przeczytać więcej o przebiegu dnia na internie zapraszam tutaj.
Pielęgniarstwo chirurgiczne w tym semestrze odbywało się na oddziale chirurgii ogólnej, plan dnia nie różnił się zbytnio z dniem na chirurgii naczyniowej, na której praktyki odbywaliśmy w III semestrze, pod względem zabiegowym był to dla mnie najlepszy oddział, dużo wkłuć, leków do zrobienia, bardzo na plus, natomiast niektóre pielęgniarki nie były zbyt miło do nas nastawione. Atmosfera mocno średnia, a jednak ma ona ogromne znaczenie.
Pielęgniarstwo pediatryczne w tym semestrze zajęcia odbywaliśmy na wielu różnych oddziałach między innymi na OIT, patologii noworodka, chirurgii dziecięcej, a także na oddziale hematologii. W dużej mierze na zajęciach praktycznych byłyśmy obserwatorami, szczególnie na tych związanych z najmniejszymi dzieciaczkami. Robiłyśmy, podstawowe pomiary życiowe, inhalacje, czasem leki, przeliczałyśmy dawki, dzięki nim zdobyłam dużo wiedzy teoretycznej, ponieważ wszędzie tłumaczono nam specyfikę danego oddziału, opowiadano o przebiegu dnia, o pacjentach. Zobaczenie tylu różnych oddziałów było bardzo ciekawym doświadczeniem.
Pielęgniarstwo rehabilitacyjne oddział czysto pielęgnacyjny, dzień rozpoczynaliśmy od toalet, w międzyczasie komuś udało się pobrać krew, czy podać jakąś heparynę, a potem no cóż, przerwa i zwyczajna nuda, ponieważ pacjenci w okolicy 9 udawali się na rehabilitację, pielęgniarki wtedy zazwyczaj uzupełniały dokumentację, a my ze względu, że byliśmy tam całą grupą ok 20 osób, nie mieliśmy co ze sobą zrobić, w międzyczasie głównie chowaliśmy się po salach i ćwiczyliśmy na sobie przemieszczanie pacjentów tak żeby jak najmniej obciążać kręgosłup itp., mimo że za wiele się nie działo to jednak oddział ze względu na personel i grupę wspominam miło.
POZ w II semestrze mieliśmy medycynę szkolną, w tym semestrze natomiast mieliśmy zajęcia dotyczące pracy w przychodniach. Praktyki z tego zakresu będziemy mieli w nadchodzącym roku akademickim, w tym uczyliśmy się o funkcjonowaniu, obowiązkach, zasadach prawnych obowiązujących w tej dziedzinie, jak dla mnie nic ciekawego.
Język angielski bez komentarza, na szczęście zakończył się egzaminem i mam go z głowy. ;)
Na naszej uczelni odbywają się również zajęcia w salach symulacji. Z każdego rodzaju pielęgniarstwa obowiązują nas zajęcia tego typu. Nasze zadanie polega nad opieką pacjenta w konkretnych sytuacjach, fantomy na, których się uczymy, zmieniają częstotliwość bicia serca, płaczą, pocą się, jak prawdziwi pacjenci. Z pielęgniarstwa internistycznego mieliśmy opiekę nad pacjentem chorym na cukrzycę typu 1, naszym zadaniem było przeprowadzenie wywiadu, zmiana opatrunku, podanie zleconych leków, dokumentacja i później edukacja. Z pielęgniarstwa chirurgicznego mieliśmy przygotowanie pacjenta do operacji, opiekę pooperacyjną, a także zweryfikowanie powikłań i podjęcie odpowiednich działań w przypadku ich wykrycia. Na zajęciach z pielęgniarstwa pediatrycznego, zmagaliśmy się z aspiracją ciała obcego u dziecka, nasza symulacja była dość utrudniona, bo fantom nam się zatrzymał i doszło do reanimacji, a muszę jedno zaznaczyć, ja i moja grupa nie jesteśmy zgrani, więc wszytko przyszło nam z utrudnieniem, ale pacjent, który zadławił się tabletkami przeżył. Ostatnia z symulacji, z pielęgniarstwa rehabilitacyjnego dotyczyła pacjenta z rurką tracheotomijną i tak jak w poprzednich przypadkach, wykonywałyśmy zlecenia, zmieniałyśmy opatrunek, wykonywałyśmy toaletę drzewa oskrzelowego i wiele innych. Symulacje koniec końców były całkiem udane i czegoś nas nauczyły, natomiast ja osobiście nie umiem rozmawiać z fantomem, nie umiem przeprowadzać wywiadu jeżeli nie widzę mimiki, prawdziwej twarzy, kiedy widzę fantom mężczyzny, a słyszę głos kobiety. Moje koleżanki nie mają z tym problemu, same mówią, że fantom jest dla nich jak żywy, ale nie dla mnie. Wiem, że na niektórych uczelniach egzaminy zawodowe odbywają się w takich salach symulacji, mam nadzieje, że mój egzamin odbędzie się na oddziale.
Okres wakacji to tak naprawdę czas praktyk. W te wakacje do wyrobienia miałam praktyki z interny, chirurgii i pediatrii, każdy oddział po 160h dydaktycznych, czyli po 120h zegarowych co daje nam regulaminowe 45 dni po 8h praktyk dziennie, jak łatwo policzyć jest to 9 tygodni w szpitalu, całe szczęście, że moja uczelnia pozwalała nam zacząć praktyki jeszcze w roku akademickim, więc w każdej wolnej chwili razem z koleżankami wyrabiałyśmy kolejne godziny, bo gdybym zaczęła tak jak powinnam 3.07 to praktyki kończyłabym w pierwszym tygodniu września, a tak udało mi się wyrobić jeden oddział wcześniej. Praktyki wakacyjne nie były jakieś nadzwyczajne, robiłam je głównie na oddziałach, które znałam z zajęć praktycznych, nabyłam nowej wiedzy i udoskonaliłam niektóre umiejętności. Całkiem fajnie było, ale jednak cieszę się, że to już koniec i że mogę ładować baterie na 3 najcięższy rok, na którym czeka mnie i dyplom, i licencjat. :<.
__________
Jak zwykle na koniec coś dodatkowego, tym razem polecam fanpage Życie pielęgniarki.
Autorka w ciekawy sposób, aktywnie opowiada o medycynie, w ostatnim czasie była w "zapleczu"medycznym na Woodstocku, same ciekawe rzeczy! :D Tutaj mój ulubiony post i ulubione zdjęcie.
Do napisania
K.
Collegium Medicum im. Ludwika Rydygiera w Bydgoszczy Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu
poniedziałek, 28 sierpnia 2017
niedziela, 18 czerwca 2017
007. Pielęgniarstwo to...
Czas na sesję, czas na nowy post.
Najczęstszym pytaniem jakie zadawałam za nim poszłam na
studia i jakie jest zadawane mi teraz to, czy warto studiować pielęgniarstwo?
Teraz wiem, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Ten kierunek ma zarówno mnóstwo
plusów, jak i minusów.
Kilka argumentów: dlaczego warto?
- Praca w zawodzie od razu po licencjacie
- Mnóstwo różnych specjalizacji i możliwości
- Możliwość „wyboru” zatrudnienia, oddziału, szpitala itp.
- Wspaniałe znajomości- przy takiej ilości zajęć, ciężko nie poznać cudownych ludzi, a pielęgniarki i pielęgniarze to naprawdę świetne osoby! Sama widzę to, że poznając personel na oddziałach, gdzie odbywamy praktyki tylko do nielicznych osób można mieć jakieś zastrzeżenia.
- Zmiana postrzegania życia i śmierci.
- Nauka wielu umiejętności przydających się w życiu codziennym, np. opatrywanie ran, wykonywanie inhalacji, umiejętność przestrzegania aseptyki, antyseptyki itp.
Kilka argumentów: dlaczego nie warto?
- Ponad 4500 godzin zajęć w ciągu 3 lat, które w dużym stopniu ograniczają czas wolny
- Praktyki rano, kto na innych kierunkach ponad połowę zajęć zaczyna o 7? A takie ciągłe wstawanie o 5 naprawdę męczy!
- Ogrom zajęć praktycznych i praktyk zawodowych, które nic nie wnoszą.
- Możliwość zakażeń-przy odpowiedniej aseptyce i antyseptyce szansę są niewielkie, a prawie żadne, natomiast nie każdy przestrzega obowiązujących zasad, przez co nawet gdy my ich przestrzegamy jesteśmy narażeni na zakażenie.
Argumentów idących w obie strony jest naprawdę wiele,
osobiście uważam, że pielęgniarstwo to w dużej mierze szkoła życia, którą w tak młodym wieku przechodzą nieliczni i właśnie dla niej warto wybrać te
studia.
Pielęgniarstwo to kształtowanie charakteru, na tych studiach
dość ważnym elementem jest samowychowanie. Już od samego wejścia w
progi uczelni dostaliśmy ciężki sprawdzian wytrzymałości, całe dnie na
zajęciach, zarwane nocki, a potem praktyki, ciężkie stany pacjentów, pierwsza
„widziana” śmierć dorosłego i dziecka. Takie sytuacje zmuszają nas do
wyrobienia sobie pewnych cech podczas kształtowania naszego charakteru. Te
studia zmieniają całkiem nasze patrzenie na świat.
Pielęgniarstwo to przekraczanie własnych granic, gdyby ktoś kilka lat temu powiedział mi, że nawet martwica nie będzie robić na mnie większego wrażenia, nie uwierzyłabym. Rozmowy o wydzielinach są na topie, podczas przerw śniadaniowych na zajęciach praktycznych. Raz na dwa tygodnie spotykamy się z koleżankami z innej grupy. Rozmowy o takich sprawach przy herbacie to całkowita norma. Pamiętam do tej pory pierwszą toaletę ciała, nie umiałam się przy tym zachować, wykonywałam ją, ale byłam zdystansowana, a teraz to żaden problem! Biorę miskę, szykuję wszystko co może być mi potrzebne, idę i nic mi nie jest straszne.
Musimy się bacznie pilnować, bo często gubimy granicę w kontaktach z osobami, które nie są związane z zawodami medycznymi. po praktykach na położnictwie wróciłam do rodzinnego domu i z euforią opowiadałam o porodzie przy kolacji, wybuch oburzenia ze strony rodziców był ogromny, bo jak to tak z takimi tematami przy jedzeniu? Wszyscy dochodzimy do takiego etapu, gdzie fizjologia ludzka przestaje mieć jakiekolwiek tematy tabu.
Musimy stać się w pełni odpowiedzialni, nie tylko za siebie, ale i za tą osobę, którą się zajmujemy, bo tak wiele od nas zależy. Stajemy się twardsi, bardziej powściągliwi, a także odważniejsi, bo mało kto lubi mieć pobieraną krew, a co dopiero ją pobierać.
Pielęgniarstwo to wspaniali i empatyczni ludzie, co rozumie się samo z siebie, bo jak bez tych cech zostać pielęgniarką/pielęgniarzem? Znajomi, dla których jest to drugi kierunek studiów zawsze powtarzają, że klimat pielęgniarstwa i wzajemna współpraca jest niesamowita i zdecydowanie lepsza od tej, której doświadczają na innych studiach.
Musimy się bacznie pilnować, bo często gubimy granicę w kontaktach z osobami, które nie są związane z zawodami medycznymi. po praktykach na położnictwie wróciłam do rodzinnego domu i z euforią opowiadałam o porodzie przy kolacji, wybuch oburzenia ze strony rodziców był ogromny, bo jak to tak z takimi tematami przy jedzeniu? Następnie opowiadaniami podzieliłam się z koleżanką, która była w ciąży, , do tej pory pamiętam jej narzeczonego, gdy usłyszał o czopie śluzowym, dosłownie w sekundę zrobił się blady. Wszyscy dochodzimy do takiego etapu, gdzie fizjologia ludzka przestaje mieć jakiekolwiek tematy tabPielęgniarstwo to miłość i zrozumienie, bo bez nich nie jesteśmy w stanie być wystarczając cierpliwi i w pełni profesjonalni, bo człowiek chory to często człowiek zmęczony, którego boli, a chyba każdy z nas wie, że gdy boli to ciężko być miłym dla drugiego człowieka;
Musimy się bacznie pilnować, bo często gubimy granicę w kontaktach z osobami, które nie są związane z zawodami medycznymi. po praktykach na położnictwie wróciłam do rodzinnego domu i z euforią opowiadałam o porodzie przy kolacji, wybuch oburzenia ze strony rodziców był ogromny, bo jak to tak z takimi tematami przy jedzeniu? Wszyscy dochodzimy do takiego etapu, gdzie fizjologia ludzka przestaje mieć jakiekolwiek tematy tabu.
Musimy stać się w pełni odpowiedzialni, nie tylko za siebie, ale i za tą osobę, którą się zajmujemy, bo tak wiele od nas zależy. Stajemy się twardsi, bardziej powściągliwi, a także odważniejsi, bo mało kto lubi mieć pobieraną krew, a co dopiero ją pobierać.
Pielęgniarstwo to wspaniali i empatyczni ludzie, co rozumie się samo z siebie, bo jak bez tych cech zostać pielęgniarką/pielęgniarzem? Znajomi, dla których jest to drugi kierunek studiów zawsze powtarzają, że klimat pielęgniarstwa i wzajemna współpraca jest niesamowita i zdecydowanie lepsza od tej, której doświadczają na innych studiach.
Musimy się bacznie pilnować, bo często gubimy granicę w kontaktach z osobami, które nie są związane z zawodami medycznymi. po praktykach na położnictwie wróciłam do rodzinnego domu i z euforią opowiadałam o porodzie przy kolacji, wybuch oburzenia ze strony rodziców był ogromny, bo jak to tak z takimi tematami przy jedzeniu? Następnie opowiadaniami podzieliłam się z koleżanką, która była w ciąży, , do tej pory pamiętam jej narzeczonego, gdy usłyszał o czopie śluzowym, dosłownie w sekundę zrobił się blady. Wszyscy dochodzimy do takiego etapu, gdzie fizjologia ludzka przestaje mieć jakiekolwiek tematy tabPielęgniarstwo to miłość i zrozumienie, bo bez nich nie jesteśmy w stanie być wystarczając cierpliwi i w pełni profesjonalni, bo człowiek chory to często człowiek zmęczony, którego boli, a chyba każdy z nas wie, że gdy boli to ciężko być miłym dla drugiego człowieka;
Czerwiec to taki okres, gdzie ludzie rejestrują się na studia, może ktoś kto to czyta zastanawia się, a może pielęgniarstwo? W przypadku jakichś wątpliwości lub pytań chętnie odpowiem, bo wiem jak ważne jest ich rozwianie, poznanie tego kierunku „od wewnątrz”.
Dla osób, które zastanawiają się nad podjęciem
pielęgniarstwa polecam te 3 wpisy na tym blogu.
Ale za nim pójdziesz na pielęgniarstwo chciałbym powiedzieć Ci że...
Niełatwe dziewczyny
7 rzeczy, które warto wiedzieć o pielęgniarkach
Niełatwe dziewczyny
7 rzeczy, które warto wiedzieć o pielęgniarkach
_______
Z mojej strony na dziś to wszystko, na temat IV semestru wypowiem się pewnie jakoś w połowie wakacji. Do napisania!
środa, 18 stycznia 2017
006.III semestr
Cześć!
Witam wszystkich serdecznie już w roku 2017. Na wstępie życzę wam wszystkiego dobrego!
Czas leci mi w zastraszająco szybkim tempie! Pamiętam jak niedawno zakładałam bloga, a tu już III semestr się kończy! Ten rok, jak na ten moment jest znacznie przyjemniejszy od tamtego, zdecydowanie mniej godzin spędzam na uczelni, co oczywiście ma swoje plusy i minusy. W tamtym roku mieliśmy takie przedmioty, jak mikrobiologia i farmakologia, które zaliczaliśmy na zasadzie, wykuć, zdać, zapomnieć, bo nie było czasu żeby do tego przysiąść dokładniej, a w tym roku, gdy potrzebujemy tej wiedzy to niestety mamy braki i sami musimy sobie uzupełniać. Wiem, że nie na wszystkich uczelniach tak jest, że często to wszystko jest lepiej rozłożone. Zazdroszczę! U nas dopiero od tego roku mają wszystko lepiej ułożone
W tym roku z zajęć typowo uczelnianych mieliśmy patomorfologię, patofizjologię, badania fizykalne i angielski, także na tle dwóch poprzednich semestrów jest tak jakbyśmy zajęć nie mieli. 😌
Dwa pierwsze z nich jak sama nazwa wskazuje zajmują się patologiami naszego organizmu. Pierwszy z nich w naszym przypadku opierał się głównie na zmianach nowotworowych. Natomiast drugi wyjaśnia nam mechanizm zmian zachodzących w fizjologicznej pracy poszczególnych układów, wskutek, których dochodzi do różnych chorób. Dalej badania fizykalne, które w pewien sposób przypominały mi podstawy pielęgniarstwa, pewnie dlatego, że były w tych samych salach i z tymi samymi prowadzącymi. 😉 Zajęcia były bardzo przyjemne, uczyliśmy się zdobywać informacje o pacjencie poprzez oglądanie, osłuchiwanie, opukiwanie i palpacje. Wykonywaliśmy między innymi, badanie klatki piersiowej, czucia powierzchownego i głębokiego, czy jamy brzucha. Zaliczenie odbywało się od razu na zajęciach w wybranej przez prowadzącego formie, w moim przypadku losowaliśmy 2 czynności do omówienia najpierw teoretycznego, a następnie po zaliczeniu tej części, przechodziliśmy do części praktycznej pytań. Z tego co wiem raczej nikt nie miał problemu z uzyskaniem pozytywnej oceny. O języku angielskim wypowiadać się nie chcę, bo to zdecydowanie marnowanie czasu...
Oprócz powyższych przedmiotów mamy również wykłady+zajęcia praktyczne, w tym semestrze były to zajęcia z pielęgniarstwa internistycznego, pediatrycznego, położniczego, a także chirurgicznego.
Bardzo żałuję, że obowiązuje mnie "tajemnica zawodowa" i nie mogę wam poopisywać sytuacji ze szczegółami. 😖 Wiem, ze często ludzie łamią tę zasadę i opisują na swoich blogach konkretne przypadki, jednak jest to totalnie nie po mojemu. Zdecydowanie rozumiem, że nikt nie życzyłby sobie być opisywanym na czyimś blogu, ale i tak słów kilka na temat każdych zajęć praktycznych. Ogólnie na każdym oddziale jesteśmy po 6 dni, oprócz położnictwa, gdzie jesteśmy 5 dni+mamy dodatkowo 2 dni praktyk zawodowych, co daje nam 7 dni na tym oddziale
Interna, zajęcia z interny były super, bardzo dobra organizacja, nawet 2 razy załapałam się na bycie zabiegową, również pielęgniarki, jak i asystenci byli bardzo miło do nas nastawieni, obyło się bez krzyku, mimo że inne grupy nas straszyły.
Punkt 7 zaczynaliśmy od toalet, później część grupy szła na przerwę, część zostawała, były mierzone parametry życiowe, wymiana grup, później często robiła się luka w dniu, gdzie można było zbierać informację do tzw. planów opieki, czyli do procesu pielęgnowania, który polega na opisaniu sylwetki psychofizycznej pacjenta, diagnozy, zadań diagnostycznych, leczniczych, pielęgnacyjnych i edukacyjnych. W międzyczasie oczywiście zawsze znalazło się coś do zrobienia, to kroplówki podłączyć, to odłączyć, to pójść gdzieś z pacjentem, czasu na nudę nie było! Następnie pomagałyśmy trochę przy obiedzie, a na sam koniec szłyśmy na seminarium, na którym omawiałyśmy konkretne tematy takie jak np. astma oskrzelowa, czy cukrzyca.
Pediatria. Tu za wiele się nie działo, 4 pierwsze dni były na oddziale, za wiele nam nie pozwalano robić, między innymi leki, przyjęcia, parametry. Za to jestem mistrzem gry w warcaby i w scrabble! Nie zliczę ile razy grałam z dziećmi. To było super, ale jednak oddział był dość wymagający psychicznie, bo jednak inaczej jest gdy cierpi dorosły, a inaczej gdy dziecko. Osobiście nie wyobrażam sobie siebie w tym miejscu, ale wiem, że wiele z moich koleżanek już teraz mówi, że tylko pediatria. Kolejne 2 dni były na izbie przyjęć, gdzie nie robiłyśmy już totalnie nic, jedynie mierzyłyśmy parametry przy przyjęciach i zaprowadzałyśmy na oddziały. Trochę szkoda, że tak mało, ale to też zrozumiałe, to w końcu dzieci.
Położnictwo, kolejny oddział związany z dziećmi, tu też nie za wiele się działo,ba tu prawie nic się nie działo, połowę czasu spędzałyśmy na przeglądaniu leków, segregacji ich, monitorowaniu sal, ale ale oglądałyśmy również porody i cesarki, osobiście instynkt macierzyński mój, jak i moich koleżanek umarł, chociaż zdarzały się przypadki, gdzie dziewczyny chciały rodzić już teraz, natychmiast. 😆 Powiem wam, że widziałam porody na różnych nagraniach, ale na żywo to jednak całkiem inna historia. 😱
Chirurgia, w tym semestrze zajęcia odbywały się na oddziale chirurgii naczyniowej, oddział również jak interna bardzo ciekawy, chociaż całkiem inny, bo jednak o charakterze zabiegowym. Dzień zaczynałyśmy od toalet, później dzieliłyśmy się na obowiązki i w zależności od tego, kto kim danego dnia był szedł na przerwę lub do swoich zadań. W przypadku tego oddziału można było być, zabiegową, gdzie głównie mierzyło się ciśnienia, glikemię oraz zajmowało się kroplówkami i sprawdzało się dzwonki, chociaż wiem, że część osób robiła również leki. Kolejną z możliwości była obserwacja na sali pooperacyjnej, gdzie kontrolowałyśmy stan pacjentów i przygotowywałyśmy się do raportu z całego dnia, część z nas danego dnia była również opatrunkowymi, co jak prosto zrozumieć ich zadanie polegało na zmianie opatrunków. 😏 Było to najciekawsze z zajęć, chociaż również też najbardziej czasochłonne, ponieważ przejście przez wszystkie sale zajmowało mnóstwo czasu. Ostatnim z możliwych zajęć było pójście do poradni leczenia ran przewlekłych, w której nie ma żadnego lekarza tylko same pielęgniarki, osobiście w poradni byłam aż 2 razy i powiem wam, że jak na ten moment nic mi się tak na studiach nie podobało, jak tamto miejsce i to wcale nie dlatego, że tam za dużo nie robiłyśmy tylko się przyglądałyśmy. 😀Ogrom wiedzy pielęgniarek i atmosfera tam panująca niesamowicie mi zaimponowały! Mam nadzieję, że może kiedyś w mojej karierze zawodowej znajdę się w takim miejscu. O godzinie 12 rozpoczynał się raport, składany przez dziewczyny będące na POP'ie, a później szłyśmy na seminarium dotyczące między innymi amputacji czy miażdżycy.
Na wykładach omawialiśmy rolę pielęgniarki na poszczególnych oddziałach, a także przypadki z jakimi możemy się tam spotkać.
To w sumie tyle z tego pół roku, ten semestr był zdecydowanie bardziej luźny niż poprzedni, co niestety wcale nie oznacza, że nie było nic do roboty, bo na nudę nikt nie narzekał. Teraz walczymy z zaliczeniami, w najbliższym czasie czeka na nas patomorfologia i patofizjologia, dzisiaj zaliczyłam chyba(? ahh ci prowadzący...) angielski,
Z prywatnej strony słów kilka: Osobiście pielęgniarstwo bardzo mi się podoba, kierunek ciekawy, z ogromem możliwości, ale to pewnie już wiecie. Natomiast Bydgoszcz, jakie to miasto jest super! Żałuję, że nikt wcześniej mi o nim nic nie mówił. Nie widzę raczej żadnych wad tylko mnóstwo zalet, na ten moment nie wyobrażam sobie być gdzie indziej, także jeśli zastanawiasz się jakie miasto odwiedzić albo gdzie pójść na studia, zamieszkać, to wybierz Bydgoszcz!
Pozdrawiam, do napisania!
Witam wszystkich serdecznie już w roku 2017. Na wstępie życzę wam wszystkiego dobrego!
Czas leci mi w zastraszająco szybkim tempie! Pamiętam jak niedawno zakładałam bloga, a tu już III semestr się kończy! Ten rok, jak na ten moment jest znacznie przyjemniejszy od tamtego, zdecydowanie mniej godzin spędzam na uczelni, co oczywiście ma swoje plusy i minusy. W tamtym roku mieliśmy takie przedmioty, jak mikrobiologia i farmakologia, które zaliczaliśmy na zasadzie, wykuć, zdać, zapomnieć, bo nie było czasu żeby do tego przysiąść dokładniej, a w tym roku, gdy potrzebujemy tej wiedzy to niestety mamy braki i sami musimy sobie uzupełniać. Wiem, że nie na wszystkich uczelniach tak jest, że często to wszystko jest lepiej rozłożone. Zazdroszczę! U nas dopiero od tego roku mają wszystko lepiej ułożone
W tym roku z zajęć typowo uczelnianych mieliśmy patomorfologię, patofizjologię, badania fizykalne i angielski, także na tle dwóch poprzednich semestrów jest tak jakbyśmy zajęć nie mieli. 😌
Dwa pierwsze z nich jak sama nazwa wskazuje zajmują się patologiami naszego organizmu. Pierwszy z nich w naszym przypadku opierał się głównie na zmianach nowotworowych. Natomiast drugi wyjaśnia nam mechanizm zmian zachodzących w fizjologicznej pracy poszczególnych układów, wskutek, których dochodzi do różnych chorób. Dalej badania fizykalne, które w pewien sposób przypominały mi podstawy pielęgniarstwa, pewnie dlatego, że były w tych samych salach i z tymi samymi prowadzącymi. 😉 Zajęcia były bardzo przyjemne, uczyliśmy się zdobywać informacje o pacjencie poprzez oglądanie, osłuchiwanie, opukiwanie i palpacje. Wykonywaliśmy między innymi, badanie klatki piersiowej, czucia powierzchownego i głębokiego, czy jamy brzucha. Zaliczenie odbywało się od razu na zajęciach w wybranej przez prowadzącego formie, w moim przypadku losowaliśmy 2 czynności do omówienia najpierw teoretycznego, a następnie po zaliczeniu tej części, przechodziliśmy do części praktycznej pytań. Z tego co wiem raczej nikt nie miał problemu z uzyskaniem pozytywnej oceny. O języku angielskim wypowiadać się nie chcę, bo to zdecydowanie marnowanie czasu...
Oprócz powyższych przedmiotów mamy również wykłady+zajęcia praktyczne, w tym semestrze były to zajęcia z pielęgniarstwa internistycznego, pediatrycznego, położniczego, a także chirurgicznego.
Bardzo żałuję, że obowiązuje mnie "tajemnica zawodowa" i nie mogę wam poopisywać sytuacji ze szczegółami. 😖 Wiem, ze często ludzie łamią tę zasadę i opisują na swoich blogach konkretne przypadki, jednak jest to totalnie nie po mojemu. Zdecydowanie rozumiem, że nikt nie życzyłby sobie być opisywanym na czyimś blogu, ale i tak słów kilka na temat każdych zajęć praktycznych. Ogólnie na każdym oddziale jesteśmy po 6 dni, oprócz położnictwa, gdzie jesteśmy 5 dni+mamy dodatkowo 2 dni praktyk zawodowych, co daje nam 7 dni na tym oddziale
Interna, zajęcia z interny były super, bardzo dobra organizacja, nawet 2 razy załapałam się na bycie zabiegową, również pielęgniarki, jak i asystenci byli bardzo miło do nas nastawieni, obyło się bez krzyku, mimo że inne grupy nas straszyły.
Punkt 7 zaczynaliśmy od toalet, później część grupy szła na przerwę, część zostawała, były mierzone parametry życiowe, wymiana grup, później często robiła się luka w dniu, gdzie można było zbierać informację do tzw. planów opieki, czyli do procesu pielęgnowania, który polega na opisaniu sylwetki psychofizycznej pacjenta, diagnozy, zadań diagnostycznych, leczniczych, pielęgnacyjnych i edukacyjnych. W międzyczasie oczywiście zawsze znalazło się coś do zrobienia, to kroplówki podłączyć, to odłączyć, to pójść gdzieś z pacjentem, czasu na nudę nie było! Następnie pomagałyśmy trochę przy obiedzie, a na sam koniec szłyśmy na seminarium, na którym omawiałyśmy konkretne tematy takie jak np. astma oskrzelowa, czy cukrzyca.
Pediatria. Tu za wiele się nie działo, 4 pierwsze dni były na oddziale, za wiele nam nie pozwalano robić, między innymi leki, przyjęcia, parametry. Za to jestem mistrzem gry w warcaby i w scrabble! Nie zliczę ile razy grałam z dziećmi. To było super, ale jednak oddział był dość wymagający psychicznie, bo jednak inaczej jest gdy cierpi dorosły, a inaczej gdy dziecko. Osobiście nie wyobrażam sobie siebie w tym miejscu, ale wiem, że wiele z moich koleżanek już teraz mówi, że tylko pediatria. Kolejne 2 dni były na izbie przyjęć, gdzie nie robiłyśmy już totalnie nic, jedynie mierzyłyśmy parametry przy przyjęciach i zaprowadzałyśmy na oddziały. Trochę szkoda, że tak mało, ale to też zrozumiałe, to w końcu dzieci.
Położnictwo, kolejny oddział związany z dziećmi, tu też nie za wiele się działo,ba tu prawie nic się nie działo, połowę czasu spędzałyśmy na przeglądaniu leków, segregacji ich, monitorowaniu sal, ale ale oglądałyśmy również porody i cesarki, osobiście instynkt macierzyński mój, jak i moich koleżanek umarł, chociaż zdarzały się przypadki, gdzie dziewczyny chciały rodzić już teraz, natychmiast. 😆 Powiem wam, że widziałam porody na różnych nagraniach, ale na żywo to jednak całkiem inna historia. 😱
Chirurgia, w tym semestrze zajęcia odbywały się na oddziale chirurgii naczyniowej, oddział również jak interna bardzo ciekawy, chociaż całkiem inny, bo jednak o charakterze zabiegowym. Dzień zaczynałyśmy od toalet, później dzieliłyśmy się na obowiązki i w zależności od tego, kto kim danego dnia był szedł na przerwę lub do swoich zadań. W przypadku tego oddziału można było być, zabiegową, gdzie głównie mierzyło się ciśnienia, glikemię oraz zajmowało się kroplówkami i sprawdzało się dzwonki, chociaż wiem, że część osób robiła również leki. Kolejną z możliwości była obserwacja na sali pooperacyjnej, gdzie kontrolowałyśmy stan pacjentów i przygotowywałyśmy się do raportu z całego dnia, część z nas danego dnia była również opatrunkowymi, co jak prosto zrozumieć ich zadanie polegało na zmianie opatrunków. 😏 Było to najciekawsze z zajęć, chociaż również też najbardziej czasochłonne, ponieważ przejście przez wszystkie sale zajmowało mnóstwo czasu. Ostatnim z możliwych zajęć było pójście do poradni leczenia ran przewlekłych, w której nie ma żadnego lekarza tylko same pielęgniarki, osobiście w poradni byłam aż 2 razy i powiem wam, że jak na ten moment nic mi się tak na studiach nie podobało, jak tamto miejsce i to wcale nie dlatego, że tam za dużo nie robiłyśmy tylko się przyglądałyśmy. 😀Ogrom wiedzy pielęgniarek i atmosfera tam panująca niesamowicie mi zaimponowały! Mam nadzieję, że może kiedyś w mojej karierze zawodowej znajdę się w takim miejscu. O godzinie 12 rozpoczynał się raport, składany przez dziewczyny będące na POP'ie, a później szłyśmy na seminarium dotyczące między innymi amputacji czy miażdżycy.
Na wykładach omawialiśmy rolę pielęgniarki na poszczególnych oddziałach, a także przypadki z jakimi możemy się tam spotkać.
To w sumie tyle z tego pół roku, ten semestr był zdecydowanie bardziej luźny niż poprzedni, co niestety wcale nie oznacza, że nie było nic do roboty, bo na nudę nikt nie narzekał. Teraz walczymy z zaliczeniami, w najbliższym czasie czeka na nas patomorfologia i patofizjologia, dzisiaj zaliczyłam chyba(? ahh ci prowadzący...) angielski,
Z prywatnej strony słów kilka: Osobiście pielęgniarstwo bardzo mi się podoba, kierunek ciekawy, z ogromem możliwości, ale to pewnie już wiecie. Natomiast Bydgoszcz, jakie to miasto jest super! Żałuję, że nikt wcześniej mi o nim nic nie mówił. Nie widzę raczej żadnych wad tylko mnóstwo zalet, na ten moment nie wyobrażam sobie być gdzie indziej, także jeśli zastanawiasz się jakie miasto odwiedzić albo gdzie pójść na studia, zamieszkać, to wybierz Bydgoszcz!
Pozdrawiam, do napisania!
Subskrybuj:
Posty (Atom)